w numerze:
Dobrodziejstwo sportu- halowy turniej piłki nożnej dla dorosłych
"Wśród polonii w Chicago - wizyta w parafiach św. Błażeja i sw. Joanny de Chantal w Chicago.
Nr 2(682) * J * ROK * LI * 13 I 2008
[Rozmiar: 7930 bajtów]
Po kolędzie

Przeżywamy czas wizyt duszpasterskich, zwanych tradycyjnie kolędą. Kapłan przychodzi do domu, modli się z nami i błogosławi domostwa. Dzisiejsza niedziela jest świętem Chrztu Pańskiego. Dla chrześcijanina w dziwny sposób obydwie te sprawy łączą się, a właściwie powinny się łączyć.
Kolęda jest ważnym wydarzeniem w życiu domowników. Najpierw z niecierpliwością oczekujemy, kiedy kapłani podadzą terminy wizyt. Gdy już znamy dzień, w którym do naszego domu przyjdzie ksiądz z kolędą, sprawdzamy stan kropidła oraz czy mamy wodę święconą. Potem nadchodzi ten dzień, kapłan przychodzi, błogosławi, porozmawia z domownikami, wychodzi. Po kolędzie.
Pod koniec stycznia możemy niekiedy zetknąć się z refleksjami księży na temat wizyty duszpasterskiej. Ile kolęd przyjęto, do których domów ich nie wpuszczono, jaki był kontakt z parafianami. Wydaje się jednak, że tego typu wnioski powinny iść dalej. Ilu spośród tych, którzy przyjęli kapłana, potraktowało jego wizytę jako moment błogosławieństwa, modlitwy, zaś wodę świeconą jako coś symbolicznie odradzającego domostwo? Dla ilu parafian krople wody z kolędy były niczym krople wody z chrztu świętego? Czy dla nas było to tylko „pokropienie” czy może stało się okazją do zmiany podejścia do życia w domu, do żony, męża, dzieci, rodziców? Na ile jesteśmy w stanie urzeczywistnić błogosławieństwo kolędowe oraz przeobrazić je w miłość, pokój, szacunek i zaufanie w rodzinie?

Joanna Kruczyńska

pozycje cykliczne:
[Rozmiar: 10434 bajtów]
 DHTML Menu by AllWebMenus





wiadomości opracował ks. Dariusz Żurański

Muzyka łagodzi obyczaje

[Rozmiar: 104483 bajtów]
Zwyczaj oglądania szopek wiąże się ze słuchaniem i śpiewaniem kolęd
Fot.Joanna Kruczyńska
Musica delenit bestiam feram (muzyka łagodzi dziką bestię; łagodzi obyczaje). To powiedzenie Arystotelesa (384-322 przed Chrystusem) jest często powtarzane, choć nie zawsze ze świadomością oddziaływania muzyki na działanie i stan psychofizyczny człowieka. Przekonanie o moralno-etycznym wpływie muzyki, o tym, że jest ona zdolna do kształtowania charakteru i obyczajów, więcej, odwracania od złych namiętności, a nawet uzdrawiania chorych, cechowało całą średniowieczną estetykę muzyczną. Ten element można odnaleźć w wielu traktatach teoretycznych tamtego okresu.
Naukę o tzw. etosie, czyli etycznym działaniu sztuki, zapoczątkowała szkoła pitagorejska. Uczniowie Pitagorasa sądzili, że dźwięki są w stanie pobudzać uczucia i wyrażać je. Byli przekonani o sile muzyki zdolnej oddziaływać na dusze, a więc mogącej naprawiać albo je niszczyć. Stąd wypływało ich kryterium podziału muzyki na dobrą i złą. Dobra to ta, która przyczynia się do poprawy charakteru, zła przeciwnie - deprawuje. Etyczną teorię pitagorejczyków rozwinął Platon (427-347 przed Chrystusem). W jego systemie filozoficznym muzyka miała być użyteczna, powinna być zdolna do formowania charakterów. Wbrew temu, co można by sądzić, przekonanie o etycznym wpływie muzyki jest bardzo trwałe. Przecież współczesne systemy totalitarne wykorzystywały, i chyba nadal wykorzystują, odpowiednio dobrane utwory muzyczne do osiągania pożądanych postaw: u młodzieży, w armiach. Przypomnieć można tylko tzw. piosenkę zaangażowaną.
W pismach Ojców Kościoła etos otrzymał sens religijny. Muzyka doskonała to muzyka aniołów, najbardziej zbliżona do harmonii świata nadprzyrodzonego. Taka muzyka potrafi działać oczyszczająco, a nawet leczniczo. Znaczenie muzyki kościelnej we wczesnym średniowieczu zostało sprowadzone do stwierdzenia, że złe moce się jej boją. Jednak z biegiem czasu wzrastał jej zakres znaczenia, zwłaszcza w obszarze wychowawczym i poznawczym. Seweryn Boecjusz (ok. 480-524 po Chrystusie) twierdził, że źli ludzie lubią złą muzykę, dobrzy – dobrą. Można było zatem już wówczas zadać obiegowe dziś pytanie: powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, kim jesteś.
Wydaje się, że teoria o wpływie muzyki na człowieka, na jego zachowania i zdrowie ma zastosowanie w dzisiejszej nauce. Muzykoterapia obecna jest w programach studiów niektórych przynajmniej akademii muzycznych i medycznych. Jednak nie trzeba odwoływać się ani do naukowych teorii czy wyników badań, wystarczy obserwacja. Trudno mi odnieść się do wyników eksperymentów medycznych, nie jest to moja dziedzina, natomiast warto zwrócić uwagę na zachowanie młodzieży w kontekście muzyki, jakiej słuchają.
Wielokrotnie doświadczałem tego, wielokrotnie też uczestniczyłem w dyskusjach na ten temat. Wynika z nich, że młodzi ludzie, którzy uczą się w szkołach muzycznych (tym samym obcują z muzyką dobrą) są bardziej wrażliwi, zdyscyplinowani i – co ważne – nie przejawiają agresji, przynajmniej w takim stopniu jak ich rówieśnicy pozbawieni tej możliwości. W szkołach muzycznych, nawet tych z dużą liczbą uczniów, przerwy międzylekcyjne służą celom, do jakich zostały zaprogramowane, nauczyciele z reguły nie muszą pełnić funkcji żandarmów, a elewacje budynków nie są pokryte graffiti.

Redaktor odpowiedzialny:  ks. Dariusz ŻURAŃSKI
Współpraca: ks. Wojciech MISZEWSKI
ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
tel. 056 622 35 30 w.39, fax 056 622 35 30 w.38
dyżur: od poniedziałku do piątku, od 9.00 do 13.00
Redakcja częstochowska:
Karolina JADCZYK
ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa,
tel. 034 365 19 17,
fax 034 366 48 93
jesteśmy gośćmi
na stronach:

opracowanie stron:Tomasz Kowalski