Głos z Torunia



w numerze:
Dziękczynienie za dar beatyfikacji Matki Celiny
"Otwarte mają uszy, ale nikt ich nie słucha" - rozmowa z ks. Józefem Sołobodowskim
Jego duchowe córki- Dzień Życia Konsekrowanego
Bóg się rodzi w Szopce Krakowskiej -
o Szopkach Krakowskich pisze Helena Maniakowska
Nr 4(684) * J * ROK * LI * 27 I 2008
[Rozmiar: 7930 bajtów]
Przyjrzyjmy się powołaniu

Obojętne czy to jest nasze powołanie, czy obserwowane u drugiego człowieka, to z szacunkiem odnosimy się do takiego momentu zaiskrzenia dobra. Jest to Słowo skierowane do serca. To powołanie i dobro realizowane na dalszej drodze jest rodzajem miłości. Polega na poświęceniu się wykonywanemu zadaniu z pełnym przyjęciem zobowiązań, aby wydało jak najlepsze owoce. To człowiek – w jego całej prawdzie, bojaźni, w możliwości przeciwstawiania się Bogu albo przyjmowania Go – stoi w obecności Boga, w Jego majestacie i tajemnicy. Św. Paweł, pośrednik Boży, zachęcał, aby „każdy trwał u Boga w takim stanie, w jakim został powołany” (1 Kor 7, 24). Głos Boga zastaje nas w różnorodności naszego życia, w normalnych zajęciach, wśród najbliższych. Apel Boga domaga się świadomej odpowiedzi w zaangażowaniu serca i życia, a różnorodność darów, charyzmatów, podtrzymuje decyzję naszego fiat. Wiara i posłuszeństwo powinny nam towarzyszyć od tego momentu. Nadrzędnym powołaniem jednak jest świętość realizowana każdego dnia. Chrześcijańskie powołanie rodzi się z Ducha Świętego
Jak odpowiadamy na Boże wezwanie? Czy mamy uszy, które słyszą? Czy pamiętamy, że powołanie zawiera się w zbawczym planie Boga? Czy to wybraństwo i posłannictwo dziecka Bożego sprzyja naszej przemianie ku Miłości? Oby przerażenie, lęk i brak poddania się Bożemu wezwaniu nie zatrzymało nas w drodze ku Zbawieniu.

Helena Maniakowska

pozycje cykliczne:
[Rozmiar: 10434 bajtów]
 DHTML Menu by AllWebMenus





wiadomości opracował ks. Dariusz Żurański

Echo ze wzgórza bł. Marii Karłowskiej
Bogarodzica-Gwiazda Nadziei

[Rozmiar: 14949 bajtów]
„Nie możecie zapomnieć, że jesteście wezwani do dawania osobistego
i wspólnotowego świadectwa świętości”
Fot.Archiwum
Patrząc wstecz, na miniony rok kalendarzowy, widzimy tak wiele Bożych darów, a równocześnie dostrzegamy, że tyle mieliśmy planów, tyle – w naszym odczuciu – dobrych zamiarów i postanowień. Tyle nadziei wiązaliśmy z pewnymi zeszłorocznymi wydarzeniami. Stwierdzamy też, że niektóre nasze nadzieje nie zostały spełnione.
Oto przed nami darowany nam przez Opatrzność Bożą Nowy Rok 2008. I znów planujemy, oczekujemy, pokładamy nadzieję, bo z tego składa się ludzkie życie.

U progu tego roku Kościół święty, który jest Matką niosącą nadzieję, ukazał nam Bogarodzicę. Ojciec Święty Benedykt XVI w swej ostatniej encyklice nazywa Maryję Gwiazdą Nadziei. Dlaczego? Bo – jak mówi do Bożej Rodzicielki – „Dzięki Tobie, przez Twoje «tak» nadzieja tysiącleci miała stać się rzeczywistością, wejść w ten świat i jego historię. (...) Kiedy pełna świętej radości przemierzałaś pospiesznie góry Judei, aby dotrzeć do Twojej krewnej Elżbiety, stałaś się obrazem przyszłego Kościoła, który niesie w swoim łonie nadzieję dla świata poprzez góry historii. (...) Pod krzyżem, na mocy samego słowa Jezusa, Ty stałaś się Matką wierzących. Z tą wiarą, która nawet w ciemności Wielkiej Soboty była pewnością nadziei, szłaś ku porankowi Wielkiej Nocy”. Potem, od Zesłania Ducha Świętego – jak mówi dalej Ojciec Święty – „pozostajesz wśród uczniów jako ich Matka, jako Matka nadziei”.
Czym jest nadzieja według bł. Matki Marii Karłowskiej? „Jest cnotą dążącą do Boga jako Najwyższego Dobra i wzbudzającą w nas przekonanie, że Dobro to osiągniemy. Będąc napełnione nadzieją, że Bóg nam nie tylko da posiadanie siebie i swoją chwałę, lecz także wszystko, co jest potrzebne, aby na to zasłużyć, umocnimy się przeciw zbytnim smutkom, niepokojom, nieufności w miłosierdzie Boże, a nawet przeciw napadom rozpaczy z powodu dawnych grzechów. Nie będziemy się dziwić pokusom, oschłościom, troskom, dotkliwym uciskom, lecz będziemy uważać te cierpienia za pewne sposoby dojścia do końca swoich nadziei, bylebyśmy tylko umiały z nich zrobić właściwy użytek. Celem naszej nadziei – mówi Matka Maria – jest zapewnienie pomocy Bożej, która powinna ożywiać odwagę i napełnić nam serca świętą wspaniałomyślnością, gotową wszystko znieść”.

Błogosławiona z jabłonowskiego wzgórza przypomina nam swoje cenne przesłanie: „Pokładaj zawsze nadzieję w Bogu, który chce ci pomóc – bo jest dobry; i umie – bo jest mądry; i może – bo jest wszechmocny!”. Zapewnia też: „Bóg nas nie zostawi bez Swojej opieki! Bóg da nam wszystko, czego się spodziewamy!”.
Ale możemy zapytać: Czy da nam właśnie wtedy i w taki sposób, jak się spodziewamy? Bóg jest Ojcem i wie, co posłuży dobru Jego dzieci. Jego Opatrzność rozciąga się na cały świat i na każdego człowieka. Tylko On zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W księgach jabłonowskiego sanktuarium bł. Matki Marii zanotowany jest między innymi następujący fakt: córka prosiła usilnie o cud przedłużenia życia dla odchodzącej powoli swej matki, która doczekała sędziwego wieku.


Redaktor odpowiedzialny:  ks. Dariusz ŻURAŃSKI
Współpraca: ks. Wojciech MISZEWSKI
ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
tel. 056 622 35 30 w.39, fax 056 622 35 30 w.38
dyżur: od poniedziałku do piątku, od 9.00 do 13.00
Redakcja częstochowska:
Karolina JADCZYK
ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa,
tel. 034 365 19 17,
fax 034 366 48 93
jesteśmy gośćmi
na stronach:

opracowanie stron:Tomasz Kowalski