w numerze:
Niedziela Miłosierdzia Bożego -
30 marca w sanktuarium w Toruniu
Apel do przyjaciół dzieci i młodzieży -
1% podatku na rzecz oratorium w Toruniu
Męstwo -dar i cnota zaniedbania... -
wykład otwarty w seminarium
Nr 11(691)* J * ROK* LI * 16 III 2008
[Rozmiar: 7930 bajtów]
Palmowe gałązki

Palmowe gałązki były wyrazem radości z przyjścia długo oczekiwanego Mesjasza. Przygotowywaliśmy się na to przez pięć tygodni Wielkiego Postu. Jednak Niedziela Palmowa to dopiero początek wielkich wydarzeń tygodnia. Czeka nas jeszcze czwartkowe spotkanie w ciszy Wieczernika, gdzie przez ręce Jezusa otrzymaliśmy sakramenty kapłaństwa i Eucharystii. Potem samotność Ogrójca i lęk Boga Człowieka. I Wielki Piątek. Tutaj palmowe gałązki zamieniono na rzemień bicza. Ci, którzy z takim entuzjazmem witali Chrystusa, krzyczeli: „Na krzyż z Nim!”. Odkupiciel widział hipokryzję ich zachowania, słyszał wulgarne określenia rzucane w Jego stronę, czuł ich złość, którą bezpodstawnie uzewnętrzniali. Poszedł pokornie, choć Piłat nie widział w Nim winy, „umył ręce od odpowiedzialności”. Gdy umierał nie było tłumów. Byli tylko najbliżsi, którzy rozumieli Jego trudną, ale konieczną drogę. Potem już tylko krzyż oraz sobota przygnębiająca ciemnością grobu.
Niedziela Palmowa była głośna, pełna ludzi, z których każdy miał coś do powiedzenia. Oby uświadomiła nam, że może jest jeszcze w naszych sercach krzyk uliczny z Drogi Krzyżowej, może złość niczym nieuzasadniona, może też chcielibyśmy pozbyć się ciężaru odpowiedzialności za drugiego człowieka. Wszystko to nie pozwoli w skupieniu towarzyszyć cierpiącemu Jezusowi aż do końca i prawdziwie cieszyć się zwycięstwem w niedzielny poranek.

Joanna Kruczyńska

pozycje cykliczne:
[Rozmiar: 10434 bajtów]
 DHTML Menu by AllWebMenus





wiadomości opracował ks. Dariusz Żurański

Echo ze Wzgórza bł. Matki Marii Karłowskiej
Uczeń idzie za Mistrzem

[Rozmiar: 11291 bajtów]
W Niedzielę Palmową młodzi z całej diecezji przybywają do Torunia, aby pod przewodnictwem Księdza Biskupa świętować Diecezjalny Dzień Młodzieży
Fot. Czesław Jarmusz
Pójdź za Mną!” – usłyszało Dwunastu, którzy mieli zostać najbliższymi uczniami Pana Jezusa. Usłyszeli, zostawili wszystko i poszli za Boskim Nauczycielem. „Pójdź za Mną!” – usłyszał bogaty młodzieniec, ale zabrakło mu odwagi do radykalnego oderwania serca od tego, z czym był dotychczas związany i nie dołączył do grona uczniów. Tak więc pójście za Jezusem to warunek, aby stać się uczniem w szkole Mistrza z Nazaretu.
Podążając za Liturgią świętą, towarzyszyliśmy Panu nauczającemu, czyniącemu cuda, objawiającemu swą Boską moc, wzywającemu do nawrócenia. Dobrze nam było trwać u stóp Chrystusa Pana, wsłuchując się w Jego słowa. W okresie Wielkiego Postu Mistrz wzywa nas jednak na drogę, na której ukaże nam i pozostawi na wieki znaki największej Miłości, Miłości miłosiernej i odkupieńczej. Mistrz wzywa każdego z nas „Pójdź za Mną” wypełnić do końca wolę Ojca. Wolę trudną, wymagającą całkowitej ofiary, bo ofiary życia. I liczy na to, że będziemy Mu towarzyszyć, jak liczył na trzech uczniów w Ogrodzie Oliwnym, którzy niestety doczekali się słów Pana: „Nie mogliście czuwać ze Mną?”.
Znamy tę drogę, którą przejść musiał Odkupiciel człowieka, Odkupiciel każdego z nas, mój Odkupiciel. Dlatego trzeba zapytać siebie: Czy mam odwagę iść z Jezusem tam, gdzie prowadzi Go wola Ojca? Iść aż do końca? Czy mam w sercu tyle odważnej miłości, by wraz z Nim powiedzieć: Ojcze, nie moja, ale Twoja niech się stanie wola?
Bł. Matka Maria Karłowska mówi, że „rozpamiętywanie Męki Pana naszego ukazuje, co działo się w Jego duszy. Nikt przecież nie mógłby Go tknąć bez Jego woli, więc to, co się dokonywało, czego doznawał, stało się, bo sam chciał, abyśmy zrozumieli wielką Jego miłość ku nam. A my niekiedy przygotowujemy się na znoszenie ciężkich krzyży, krzywd i przeciwności, które może nigdy nie nadejdą, a uchylamy się ze wszystkich sił od o wiele mniejszych krzyżyków, które się nam przytrafiają. Zapominamy, że każdy chrześcijanin – czyli uczeń Chrystusa – musi cierpieć. Jezus przecież powiedział, że należy wziąć krzyż i iść za Nim do końca swych dni, bez szemrania i bez zniechęcenia. «Nieś krzyż swój» to znaczy – tłumaczy Matka Maria – zwyciężaj w sobie wielki i stały opór, aby trwać w ćwiczeniu się w cnotach. Nie jesteśmy powołani na Tabor, by tam podziwiać chwałę Pana. Mamy trwać u stóp krzyża i tam uczyć się oderwania, pokory, posłuszeństwa i świętej miłości. I jeżeli nasza miłość nie pociąga nas na Kalwarię, do krzyża – to nie odpowiada godnie miłości Jezusa ku nam.
Pan powiedział nam – mówi dalej Matka Karłowska – Głosiłem moralność, która polega na zaparciu się siebie i na cnocie; i mądrość, która się upokarza; i dobroć, która tym jest szczęśliwszą, im więcej daje. Ta szkoła krzyża zmieniła świat na szkołę ofiary i bohaterstwa. Jeśli prawdziwie pragniemy chrześcijańskiej świętości, jeśli chcemy godnie nosić miano uczniów Chrystusa, to – radzi Błogosławiona – nasze codzienne krzyże gorąco umiłujmy. Bo nie można prawdziwie naśladować Boskiego Mistrza, jeśli się nie jest przejętym duchem krzyża, jeśli się krzyża nie kocha”.


Redaktor odpowiedzialny:  ks. Dariusz ŻURAŃSKI
Współpraca: ks. Wojciech MISZEWSKI
ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
tel. 056 622 35 30 w.39, fax 056 622 35 30 w.38
dyżur: od poniedziałku do piątku, od 9.00 do 13.00
Redakcja częstochowska:
Karolina JADCZYK
ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa,
tel. 034 365 19 17,
fax 034 366 48 93
jesteśmy gośćmi
na stronach:

opracowanie stron:Tomasz Kowalski