w numerze:
Diakon stały -
Tomasz Chmielewski
"Niedziela" pielgrzymuje na Jasną Górę -
12. Pielgrzymka Tygodnika Katolickiego Niedziela
Nasz charyzmat jest skuteczny -
podsumowanie roku pracy Kościoła Domowego
Nr 40 (720)* J * ROK * LI * 5 X 2008
[Rozmiar: 7930 bajtów]
Miłość w różańcu

Nikt nie kocha tak jak matka. Daje życie, nosi w łonie, rodzi, pielęgnuje, wychowuje i do końca swoich dni martwi się o dziecko. Zawsze wybaczy, zawsze stanie w jego obronie. Nie ma drugiej takiej miłości.
Jak kocha matka dobrze wiedzą ci, którzy pielgrzymują do sanktuariów maryjnych. W naszej Ojczyźnie szczególnym miejscem kultu maryjnego jest Jasna Góra. Tam u stóp Czarnej Madonny, nieustannie tysiące pątników pada na kolana w modlitwie błagalnej lub dziękczynnej. Niewątpliwie wyjątkowe są matki, które znalazły się przed wizerunkiem Maryi, by ze łzami szczęścia podziękować za ocalenie życia ich dzieci. Spotkanie dwóch matek kochających dzieci ponad własne życie... Nie może być nic bardziej wzruszającego i prawdziwego.
Październik jest czasem modlitwy różańcowej. To Maryja - kochająca Rodzicielka - dała nam Różaniec, by w ten sposób nauczyć i wychować do miłości. Modlić się różańcem to powtórzyć kilkadziesiąt razy te same słowa. Czy to nie nudne? Zastanówmy się jednak, ile tych samych czynności wykonuje matka? Ileż w jej życiu zmienionych pieluch, ile ugotowanych obiadów, upranych ubrań, długich wieczorów w oczekiwaniu na powrót dziecka? Wszystkie te czynności, chwile są jak paciorki różańca - ważne, bo pokazujące wytrwałość i cierpliwość miłości. Przełóżmy modlitwę różańcową na codzienność, wówczas nie będzie monotonna, ale odmawiana z chęcią i miłością.

Joanna Kruczyńska

pozycje cykliczne:
[Rozmiar: 10434 bajtów]
 DHTML Menu by AllWebMenus





wiadomości opracował
ks. dr Dariusz Żurański

[Rozmiar: 9315 bajtów]

Uczeń Chrystusa i dar Różańca

Posyłając swych Dwunastu na pracę apostolską, Boski Mistrz obdarował ich łaską głoszenia Dobrej Nowiny i czynienia potwierdzających ją znaków, jak np.: uzdrawianie chorych, wypędzanie złych duchów. Z niektórymi jednak przypadkami apostołowie nie mogli sobie poradzić, bo nie pomyśleli, że trzeba było dodać coś od siebie. Pan im to przypomniał: Potrzeba było modlitwy i postu. Każdy z nas – podobnie jak uczniowie Pana – został przez Boga obdarzony specjalnymi darami, które uzdalniają do konkretnych dzieł, w konkretnym środowisku, wśród konkretnych ludzi i mają nam pomóc spełnić zadanie życiowe zlecone przez Ojca. Te dary pomagają czynić dobro tam, gdzie jesteśmy posłani jako uczniowie Pańscy. Wypełniając swe zadania, jesteśmy umocnieni Chrystusową łaską, dodając osobisty wysiłek, modlitwę i konieczną ofiarę, dokonamy tego, co Bóg w swoich planach dla nas zamierzył. Poza nami już czas wakacyjnego odpoczynku, okres urlopów. Wróciliśmy do pracy, szkoły, na studia. Matki pierwszoklasistów usłyszały już może: Ależ pani ma zdolne dziecko! Ta mała ma talent do rysunków! Studenci spotkają się ze stwierdzeniem: Dobrze wybrałeś (wybrałaś) kierunek – masz do tego zdolności! Ktoś podjął nową pracę i oto szef mówi z zadowoleniem: Nasza firma zyskała prawdziwie utalentowanego pracownika! Bywa też, że młodzieniec idzie do seminarium, bo odczuwa wezwanie Boże do kapłaństwa, a dziewczyna wstępuje do zakonu. Po pewnym czasie przekonują się sami i potwierdzają to ich przełożeni, że Pan Bóg dał im dary potrzebne do wypełnienia zadań, jakie stawia przed nimi powołanie
Czym są te dary, zdolności, talenty? To predyspozycje, umiejętności do konkretnych działań. Pismo Święte potwierdza, że człowiek otrzymuje talenty od Pana. Każdego z nas Bóg obdarował jakimś wyjątkowym uzdolnieniem, talentem i chce, aby został on wykorzystany przez człowieka w odpowiednim kierunku i z odpowiednim przeznaczeniem. Sługa Boży Jan Paweł II wzywał: „Odkrywajcie w sobie te zdolności, cieszcie się nimi i rozwijajcie je z Bożą pomocą. Nieście je jako dary Ducha Świętego wszystkim, którzy potrzebują waszego miłosierdzia. Niech owocują w waszych rodzinach, szkołach i środowiskach”.
Komu Pan Bóg daje talent, temu też błogosławi, aby go nie zmarnował. Człowiek powołany przez Boga do określonego zadania może się miotać, uciekać przed Bożym wezwaniem. Ileż razy wypowiadamy te słowa: Nie umiem, nie mam czasu, nie chce mi się, niech inni to zrobią, dlaczego ja? – i znajdujemy mnóstwo powodów, które mają usprawiedliwić niechęć czy odmowę. Czasami zdarzy się, że zadanie postawione przed nami wywołuje lęk. Wydaje nam się, że sobie z nim nie poradzimy, jest za trudne, nie do wykonania. Posłuchajmy, co Pan Bóg powiedział do Jeremiasza: „Nie bój się, bo Ja jestem z tobą!”. Zapewnia w ten sposób, że przy każdym zadaniu, do którego nas powoła, On sam będzie przy nas, będzie nas strzegł i wspomagał w jego wypełnieniu. Pan Bóg wie, ile na kogo może nałożyć i na pewno nie da zadania, które by nas przerosło.
Dzisiaj mówi się wiele o powołaniu, nie tylko kapłana, zakonnika, zakonnicy, lecz także lekarza, duchownego, pielęgniarki, nauczyciela, jak również do każdego zawodu i działania, każdej pracy. Dzieje się tak zapewne dlatego, że odczuwamy bolesny brak zaangażowania, miłości w wykonywaniu codziennych obowiązków w naszej pracy i służbie. Może brak nam zrozumienia, że to Bóg nas powołuje do danego działania, a także błogosławi, byśmy mogli wykonać je należycie, z pełną odpowiedzialnością. Obyśmy umieli wyznać słowami Biblii: „Gdzie mnie Panie potrzebujesz, oto jestem, poślij mnie!”.

Redaktor odpowiedzialny:  ks. dr Dariusz ŻURAŃSKI
Współpraca: Joanna KRUCZYŃSKA
ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
tel. 056 622 35 30 w.39, fax 056 622 35 30 w.38
dyżur: od poniedziałku do piątku, od 9.00 do 13.00
Redakcja częstochowska:
Beata PIECZYKURA
ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa,
tel. 034 365 19 17,
fax 034 366 48 93
jesteśmy gośćmi
na stronach:

opracowanie stron:Tomasz Kowalski